Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach.

Książka, kino, teatr, muzyka, telewizja...
Regulamin forum
Info: tematy możliwe do przeglądania przez gości forum, dostępne indeksowanie dla bootów typu Google.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 7023
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 231618Post uzytkownik_konta »

Dehnel ma rację. Cała ta koncepcja, wedle której obecne wydawnictwa są de facto narzędziami redystrybucji albo organizacjami charytatywnymi, jest w oczywisty sposób dziurawa. I dość bezczelna, bo nietrudno dostrzec, że przyczyną takiej linii argumentacji jest obawa o zyski wydawnictw.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 231714Post Hebius »

I kolejny odcinek hecnej polemiki:
Rynek książki pisze: Sobota, 8 sierpnia 2026'
Karty na stół, Panie Jacku. Kto naprawdę zapłaci za nowych autorów?
Odpowiedź Zbigniewa Czerwińskiego

Szanowny Panie Jacku,

nie jestem tak wprawnym i błyskotliwym polemistą jak Pan – moje pióro służy na co dzień raczej chłodnej analizie przepisów i cyfr niż literackim szpadom. Przyjmuję jednak Pana zaproszenie do wyłożenia kart na stół, bo w tej dyskusji chodzi mi o coś znacznie ważniejszego niż erystyczne punkty: o przyszłość całego rynku książki.

Obawiam się jednak, że w Pana ostatnim tekście po raz kolejny pomylono pretensje do konkretnych domów wydawniczych z prawami ekonomii, które rządzą całym ekosystemem kultury.

Zarzuca Pan tradycyjnym wydawcom, że „porzucają backlisty” i podpisują niekorzystne umowy. Będę pierwszym, który przyzna Panu rację: polski rynek książki cierpi na patologie, niskie zaliczki i brak długofalowej troski o katalogi. Tylko czy remedium na błędy systemu ma być jego demontaż?

Doceniam i szanuję dotychczasowy dorobek Unii Literackiej. To, co Stowarzyszenie zrobiło dla uświadomienia autorom ich praw, wdrożenia standardów umownych czy walki o osłony socjalne dla twórców, jest nie do przecenienia. W wielu tych sprawach profesjonalni wydawcy i pisarze mówią zresztą jednym głosem.

Szkoda jednak, że w walce o uzdrowienie rynku Unia Literacka i środowiska autorskie tak rzadko decydują się na krok najbardziej konstruktywny: budowę systemowych mechanizmów certyfikacji, np. znaku „Rzetelny Wydawca”. Gdyby organizacje twórcze, we współpracy z branżą, premiowały i promowały oficyny przestrzegające dobrych praktyk, terminowych rozliczeń i uczciwych stawek, rynek zacząłby oczyszczać się sam. Uczciwi wydawcy – ponoszący ogromne koszty etycznej pracy – nie byliby wówczas wrzucani do jednego worka z patologiczną konkurencją. Zamiast tego wolą Państwo krytykować cały tradycyjny model wydawniczy en bloc.

Żąda Pan „listy imiennej” debiutantów sfinansowanych z zysków z bestsellerów. Księgowość nie stawia pieczątek na banknotach z jakiego tytułu pochodzą, ale ekonomia jest nieubłagana. W oficynie wydającej rocznie kilkadziesiąt tytułów, absolutna większość projektów wydawniczych – w tym niemal wszystkie debiuty, poezja, trudny esej czy specjalistyczna literatura naukowa – bilansuje się na zero lub przynosi bezpośrednią stratę. Rachunki za druk, korektę, redakcję, skład i dystrybucję tych deficytowych książek opłacane są z jednego źródła: z marży wygenerowanej przez nieliczne pozycje z czołówek list sprzedaży.

Ta „lista debiutantów”, o którą Pan pyta, to po prostu spis wszystkich książek, które ukazały się na rynku, mimo że z góry było wiadomo, iż nie zarobią na swoje utrzymanie. Spójrzmy chociażby na dorobek oficyn o profilu historycznym i popularnonaukowym, takich jak Bellona – przez lata to właśnie w tym modelu szanse na debiut i dotarcie do szerokiego odbiorcy dostawali młodzi adepci historii, badacze czy lokalni popularyzatorzy wiedzy. Bez stabilnego zaplecza i krzyżowego finansowania infrastruktury wydawniczej, dziesiątki takich niszowych, edukacyjnych projektów nigdy nie trafiłyby do księgarń. Gdyby wydawcy kierowali się czystym rachunkiem ciągnionym dla każdego tytułu osobno – tak jak proponuje model autorski – te książki po prostu by nie powstały.

Zbudowali Państwo markę własną pracą i talentem – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Ale ta marka dojrzewała i docierała do czytelników poprzez infrastrukturę, promocję, sieć dystrybucji i ryzyko finansowe podejmowane przez lata przez tradycyjne oficyny.

Pora zatem na Pana „karty na stół”.

Skoro Spółka Autorska Heca ma być „pierwszym fairtrade’owym wydawnictwem nad Wisłą”, które udowodni, jak powinien działać sprawiedliwy rynek: czy Heca przeznaczy marżę z Pańskich wznowień na wydanie nieznanego debiutanta, którego książka przyniesie 15 tysięcy złotych straty? Czy wydadzą Państwo tomik poetycki bez przelicznika na natychmiastowy zwrot z inwestycji?

Jeśli tak – ze szczerego serca będę Państwu kibicować. Jeśli jednak Heca pozostanie wyłącznie ekskluzywnym klubem dla uznanych nazwisk obracającym gotowym kapitałem popularności, to prosimy nie mylić udanego przedsięwzięcia biznesowego z reformą rynku. Wolność gospodarcza jest Państwa niezbywalnym prawem. Ale odpowiedzialność za całość ekosystemu – w tym za tych, którzy dopiero stoją w kolejce do debiutu – wciąż spoczywa na tych wydawcach, których tak łatwo sprowadza Pan do roli „doicieli”. A oni do sprawnego systemu potrzebują także mocnych autorów i bestsellerowych tytułów.

Wydawanie książek to bowiem coś znacznie więcej niż sprawna dystrybucja gotowego produktu komercyjnego. To misja kulturotwórcza, stwarzanie przestrzeni dla dyskusji naukowej, promocja wiedzy i ciągłe ryzyko podejmowane po to, by głosy nieznane i trudne w ogóle mogły zostać usłyszane. Bez tej odpowiedzialności pozostanie nam jedynie sprawny handel – ale zniknie kultura.

Zbigniew Czerwiński
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/ka ... h-autorow/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 231715Post Hebius »

Jacek Dehnel na FB pisze:
Ostatni już raz piszę polemikę z panem Zbigniewem Czerwińskim, byłym szefem Bellony i Świata Książki, a obecnie prezesem Copyright Polska, który oburza się, że "dojne krowy" poszły na swoje. W ostatnim odcinku poprosiłem, żeby p. Czerwiński wyłożył karty na stół - w komentarzu możecie zobaczyć te dwie smutne dziewiątki zamiast karety asów czy pokera.

*

Szanowny Panie, tak się składa, nie jestem prezesem niczego, nie mam wypasionych nieruchomości i muszę się zajmować pisaniem książek, żeby się z tego utrzymywać, a za polemiki nikt mi nie płaci. Spróbuję zatem domknąć kilka wątków, zwłaszcza, że nadal Pan ignoruje kontrargumenty i po prostu powtarza swoje tezy, a tak się nie da dyskutować.
Po pierwsze: jakże słusznie Pan zauważył że Unia Literacka i środowisko autorskie mogłoby stworzyć system certyfikacji, który odróżniałby rzetelnych wydawców od nierzetelnych! Problem w tym, że zupełnie nie ma Pan pojęcia, o czym Pan pisze. Otóż w poprzednim tekście pokazałem Panu ten przykład palcem: nazywa się Konwencja Krakowska, każdy wydawca, który jest sygnatariuszem tego kodeksu dobrych praktyk, wynegocjowanego przez pisarzy, tłumaczy i wydawców, ma prawo posługiwać się Wydawniczym Znakiem Jakości. Ale tak się składa, że pod tym tego kodeksem (który w dużej części jest zresztą powtórzeniem obowiązującego w Polsce prawa, do czego dodano trochę zdroworozsądkowych zasad wzajemności i taktu) podpisały w całym kraju zaledwie 22 wydawnictwa. W tym żadne z wielkich.

Użala się Pan zatem, że nie robimy czegoś, co zrobiliśmy już dawno – i co Pan zignorował jako wydawca (nie podpisała Konwencji ani Bellona, ani Świat Książki). Co więcej, jest dla mnie niepojęte, że taką ignorancją wykazuje się prezes Copyright Polska, które przecież jest nominalnie stowarzyszeniem autorów i rozdysponowuje nasze PLRy, a niedługo ma się jeszcze zajmować grubymi milionami z uaktualnionej opłaty reprograficznej. Przecież to jest skandaliczna niewiedza na tym stanowisku, nie wstyd Panu, tak normalnie, po ludzku? Że pisze Pan „doceniam i szanuję dotychczasowy dorobek Unii Literackiej”, ba, wytłuszcza Pan to jeszcze, a nie ma Pan pojęcia o jednym z największych w ostatnich latach osiągnięć środowiska (w tym Unii) dla regulacji rynku książki?

Naprawdę: jeśli o tym wszystkim Pan nie wie, to nie musi się Pan wypowiadać, a tym bardziej nie musi Pan pouczać osób, które to wszystko wiedzą.

Po drugie: snuł Pan baśń o bestsellerowych autorach, którzy stwarzają nadwyżki finansowe wydawcom, a wydawcy z tego finansują niszową, cenną, ważną literaturę. I kiedy zawołałem „karty na stół”, okazało się – co było do przewidzenia – że nie ma Pan w kartach nic. Jak mówi poeta: w pokerze po takim rozdaniu / mówi się pas. Rzucił Pan coś ogólnikowo – ale nie umiał podać choćby jednego tytułu tych wybitnych, zauważonych, nagradzanych dzieł debiutantów, które wydała Bellona dzięki grubym hajsom zarabianym na „Mein Kampf”, pseudonaukowych szkodliwych bzdurach o Wielkiej Lechii i książkach typu „100 największych skandali seksualnych z udziałem spaniela Goeringa. Spowiedź psiego Rasputina.” Pisanie przez Pana w tym kontekście o „misji kulturotwórczej, stwarzaniu przestrzeni dla dyskusji naukowej, promocji wiedzy” jest skeczem kabaretowym.

Po trzecie: nie, nie wiem, czy Heca „przeznaczy marżę z moich wznowień na wydanie nieznanego debiutanta, którego książka przyniesie 15 tysięcy złotych straty”, bo nie uwłaszczyliśmy się na wojskowym majątku i nie mamy iluś tam budynków do finansowania takich przygód. Ale, prawdę mówiąc, wolałbym, żeby Heca przeznaczyła te marże na wydanie nieznanego debiutanta lub nieznanej debiutantki, których książka przyniesie 15 tysięcy złotych zysku. Będzie to wymagało nie hazardowego obstawiania dziesięciu książek kupionych za grosze, tylko namysłu, uważnej selekcji, literackiego nosa. Czy tak będzie, czy się uda? Nie wiem. Ale wiem, że dość jest w Polsce drukowanych kiepskich nowości.

Wreszcie pyta Pan, czy remedium na błędy rynku książki w Polsce ma być jego demontaż. Otóż, co do zasady: tak. System oparty na wykorzystywaniu słabszych przez silniejszych (autorów przez wydawców i wydawców przez dystrybutorów) musi zostać zastąpiony czymś zupełnie innym; nie ekscytuje nas „Wyzysk z ludzką twarzą” ani „Pańszczyzna – tak, wypaczenia – nie”. Jednak środkiem do tego powinna być ustawa o książce, powołanie Funduszu Literatury na wzór PISFu i inne działania legislacyjne.

Ani Zygmunt, ani ja, ani reszta autorów Hecy nie proponujemy demontażu, to Pan wjeżdża tu sam jeden na czterech koniach apokalipsy i wieszczy, że założenie przez czterech facetów małego wydawnictwa przyniesie zagładę. Przestraszył się Pan własnej bajki o Wielkim Wilku Hecy.

Tymczasem to maleńka firma, której ambicją jest wydawanie naszych książek, a nie – jak po raz kolejny usiłuje Pan nam wmawiać w brzuch – sanacja rynku książki w Polsce, ratowanie populacji białych niedźwiedzi albo wynalezienie leku na raka.

Natomiast, owszem, uważam, że w obliczu patologii tego rynku może się okazać, że jeśli Heca i podobne przedsięwzięcia odniosą sukces, to stopniowy odpływ autorów do własnych mikro-wydawnictw może zmienić oblicze rynku. Na lepsze. Ale nie to jest naszym celem. Celem Hecy jest wydawanie dobrych książek zgodnie z zasadami uczciwego podziału zysku i sprzedawanie ich czytelniczkom i czytelnikom.
https://www.facebook.com/jacek.dehnel/p ... %2CO%2CP-R
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 231867Post Hebius »

Rynek książki pisze:środa, 12 sierpnia 2026
Więcej pieniędzy za wypożyczenia biblioteczne
Za podział i wypłaty wynagrodzeń będzie odpowiadać Copyright Polska

Z 5 proc. do 10 proc. wartości zakupów materiałów bibliotecznych wrośnie kwota przeznaczona na wynagrodzenia dla autorów, tłumaczy i wydawców za publiczne wypożyczanie książek. Zmiana ma dostosować funkcjonowanie systemu tzw. Public Lending Right do aktualnych warunków ekonomicznych.

Rada Ministrów 11 sierpnia przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy o grach hazardowych. Projekt ustawy został przedłożony przez Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zmiany, które zwiększą pulę wynagrodzeń dla twórców i tłumaczy, nie wpłyną na czytelników – podkreśla resort kultury.

Środki na wypłatę wynagrodzeń nadal będą pochodzić z Funduszu Promocji Kultury.

Za podział i wypłaty wynagrodzeń będzie odpowiadać, tak jak dotychczas, Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska, wyznaczone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w drodze konkursu.

System Public Lending Right został wprowadzony do polskiego prawa w związku z obowiązkiem wynikającym z przepisów UE. Jego celem jest zapewnienie twórcom i innym uprawnionym wynagrodzenia z tytułu wypożyczeń bibliotecznych.

Obowiązujący limit 5 proc. został ustalony ponad 10 lat temu. W tym czasie zmieniły się warunki ekonomiczne, w tym koszty działalności twórczej i wydawniczej oraz sytuacja na rynku książki.

„Projektowane rozwiązanie odpowiada na postulaty środowiska literackiego oraz dostosowuje wynagrodzenia z tytułu wypożyczeni bibliotecznych do aktualnych uwarunkowań prawnych i ekonomicznych” – wskazano.
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/wi ... lioteczne/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232096Post Hebius »

U_keju, coś dla ciebie:
Rynek książki pisze:Poniedziałek, 17 sierpnia 2026
Zbiórka – Nie wyrzucaj książek

W sobotę 29 sierpnia w PIKONI – Warszawskim Centrum Pomocy Rodzinie (ulica 11 Listopada 15B, 03-431 Praga-Północ) odbędzie się powakacyjna zbiórka książek.

Będzie to okazja, by dać nowe życie książkom i wesprzeć organizacje charytatywne.

Organizatorzy – PIKONI Punkt Informacyjno-Koordynacyjny dla Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną i Fundacja Reshape – chętnie przyjmą:
– Książki wszelkie, nowe i używane, stare i nowe
– Płyty DVD
– Płyty muzyczne
– Winyle
– Kasety VHS
– Kasety muzyczne
– Gadżety
– Klocki LEGO/COBI

Dla każdego darczyńcy przygotowano drobne upominki w ramach podziękowania za udział w akcji.

Zbiórka odbywa się w godzinach 12-18.

Link do wydarzenia na FB
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/zb ... ksiazek-4/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 7023
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232115Post uzytkownik_konta »

Tylko jak się jest patologicznym zbieraczem, to się chce zbierać, a nie oddawać :lol:
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232120Post Hebius »

Walcz z tym dopóki jesteś w miarę młody :D
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232229Post Hebius »

Nie będę tego wklejał, bo jest zbyt irytujące - jak ktoś chce kliknie i sobie przeczyta. Spece od rynku książki tak są zafiksowani na znaczeniu księgarni w rozwoju czytelnictwa, że nawet biblioteki chcieliby zmusić do uzupełniania zbiorów poprzez kupno w lokalnych księgarniach. Albowiem:
Problem z dostępnością książek będzie się pogłębiał wraz z zamykaniem kolejnych księgarni.
:samoboj:

Bogdan Szymanik dla Biblioteki Analiz: Dziś najważniejsze jest ustabilizowanie sytuacji księgarni i uzdrowienie rynku
https://rynek-ksiazki.pl/czasopisma/dzi ... nie-rynku/

Marek Dobrowolski dla Biblioteki Analiz: Argumenty za przekierowaniem zakupów bibliotecznych do księgarń
https://rynek-ksiazki.pl/czasopisma/arg ... -ksiegarn/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Cepelia
Posty: 56
Rejestracja: 07-10-2021 14:31:06
Lokalizacja: Łódź

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232237Post Cepelia »

:roll: No! Dobrze, że ktoś to nagłośnił. Tak jest trudno dostać teraz jakąkolwiek książkę. Dostęp tak utrudniony, że ciężko nie wierzyć, że to spisek. Ostatnio jak potrzebowałam jednej to normalnie musiałam się z maczetą przez dżunglę przedzierać.

Ale wysryw. Miałeś rację, że inrytujące, a ja, głupia, to przeczytałam. Z drugiej strony, trochę zazdroszczę temu panu optymistycznej wizji świata. Po prostu jak będą księgarnie, to ludzie nieczytający do nich wejdą :D A jak nie ma to nie będą szukać książek. Jakie to proste. Ten pan żyje w jakimś wyimaginowanym świecie.

Jedyny połowicznie sensowny fragment to napomknięcie o zjawisku napompowania cen okładkowych książek, żeby dać oczekiwany rabat, ale to pozowliło mo tylko dojść do wniosku, że moooooże w ciągu dwóch lat ceny okłądkowe mogły by zostać obniżone. Bo jakby pomyślał, że można by to wraz z jednolitą ceną na nowości regulować to by chyba dostał zwarcia, bo wiadomo to komunizm. Kto to widział regulować ceny towarów odgórnie. To wiadomo wtedy braki na półkach i czarny rynek tylko i nie byłoby w normalnej cenie dla wszystkich chętnych, czyli by to świadczyło o tym że ludzie czytają i wyrywają sobie ten towar z rąk. A nie, czekaj...

I jeszcze te dziaderskie uwagi o przyzwyczajaniu dzieci do wizyt w księgarni, podczas gdy raport czytelnictwa wskazuje, że młodzież ciągnie statytyki w górę. I oczywiście mylenie korelacji z związkiem przyczynowo-skutkowym (fragment wysrywu o innowacyjności w Szwecji). Mniam, moje ulubione.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18834
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232238Post marcin »

A moim zdaniem całkowicie pozbawione to racji nie jest. Są ludzie którzy wejdą do stacjonarnej księgarni (choćby przy okazji kupna mazaków do szkoły dla dziecka) i jest szansa że pooglądaja też książki i może coś kupią. Wydaje mi się że jest niemało takich okazjonalnych czytelników, którzy czytają 1-2 tytuły rocznie ale sami z siebie raczej nie buszują po księgarniach internetowych.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232243Post Hebius »

Jak ktoś kupuje przybory szkolne dla dzieci, to też się kieruje przede wszystkim ceną i poszuka ich tam gdzie najtaniej. Teraz wszystkie supermarkety mają chyba w ofercie artykuły do wyprawki szkolnej. Sierpień, początek września - będzie tych towarów w Biedronce ile zachcesz. A w trakcie roku szkolnego świadomi, oszczędni rodzice u mnie w mieście takie artykuły kupują w hurtowni materiałów biurowych - jest punkt w samym centrum miasta, na rynku zaraz obok ratusza. Tylko ktoś niezorientowany, kto kupuje takie produkty b. rzadko - tak jak moja mama na przykład - zajdzie do księgarni po pióro wieczne, gdzie przepłaci 10 zł czy 20 (albo i więcej) za coś, co kawałek dalej znalazłaby taniej.
Wracając do okazjonalnych czytelników - w Biedronce co jakiś czas mają kiermasz taniej książki. W innych supermarketach zapewne też, a mojej miejscowej społemowskiej Gamie (d. Nemezja) stoisko z tanimi książkami jest nawet na stałe. I mamy jeszcze Pocztę Polską, która też się ostatnio zajęła intensywnie handlem literaturą.
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232277Post Hebius »

Mariusz Szczygieł na FB pisze:To była często wspaniała, czasem euforyczna, ale coraz częściej wyczerpująca przygoda.

Nasze Wydawnictwo Dowody przestaje wydawać książki. Będziemy sprzedawać te, które nam zostały w magazynach. Polecam je na wrzenie.pl póki nie znikną. Jednak już nic nowego nie wydamy.

Dostaję wyrazy współczucia, ale nie jestem w minorowym nastroju. Porównam to do sytuacji z kimś bliskim, kto czeka na śmierć w hospicjum. Tak długo to trwa, tyle cierpi, że na pogrzebie nie wpadamy w czarną rozpacz. Myślimy: i on, i my czujemy ulgę. Tak właśnie jest ze mną i Dowodami.

W 2014 r. mieliśmy ideały i marzenia. Najwięcej ich miała Julianna Jonek (potem Springer), której bardzo dziękuję za serce i zaangażowanie. Chcieliśmy być niszowym wydawnictwem z dobrym gustem. Pomagaliśmy debiutantom pisać książki. To była Julii specjalność. Przez dwanaście lat wydaliśmy ponad sto książek. Tyle ile Czarne, czy Znak wydają w rok.
Przez jakiś czas udawało nam się utrzymać na powierzchni, a potem z powodu tego jak funkcjonuje rynek, a prawdopodobnie też z powodu naszego braku kompetencji, musieliśmy do wydawnictwa dokładać. Należy ono do Fundacji Instytut Reportażu, która ma się nieźle, ale wysysanie z niej środków na działalność wydawniczą, która nie przynosi zysków już stawało się dla fundacji zabójcze.

Wrzenie świata, Polska Szkoła Reportażu, Faktyczny Dom Kultury, serwis ir2.info i nasze projekty prowadzimy dalej!

Dziękuję z całego serca Autorkom, Autorom, Redaktorkom i Redaktorom, Korektorkom oraz tym, którzy dbali o promocję, produkcję i sprzedaż. Dziękuję za wierność Czytelniczkom i Czytelnikom. I mam dobrą wiadomość: nasze dwie najważniejsze serie - reporterska i Stehlik - najprawdopodobniej będą kontynuowane w innym miejscu.
https://www.facebook.com/MariuszSzczygi ... %2CO%2CP-R

Więcej na stronie:
https://ir2.info/article/na-nieistnienie/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Cepelia
Posty: 56
Rejestracja: 07-10-2021 14:31:06
Lokalizacja: Łódź

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232334Post Cepelia »

marcin pisze: ↑20-08-2026 11:12:40 A moim zdaniem całkowicie pozbawione to racji nie jest. Są ludzie którzy wejdą do stacjonarnej księgarni (choćby przy okazji kupna mazaków do szkoły dla dziecka) i jest szansa że pooglądaja też książki i może coś kupią. Wydaje mi się że jest niemało takich okazjonalnych czytelników, którzy czytają 1-2 tytuły rocznie ale sami z siebie raczej nie buszują po księgarniach internetowych.
Nie, to nie ma sensu. Bo te księgarnie istniały i padły. A te, co się ostały, ledwo zipią. Więc założenie, że one samym istnieniem skuszą nieczytających do wejścia i kupienia, już zostało przetestowane, z marnym wynikiem. Mimo tego książki są dostępne, choćby na tym regale w Biedrze. To nie brak dostępności jest problemem.
Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
Posty: 7023
Rejestracja: 18-07-2018 15:54:11

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232355Post uzytkownik_konta »

Ale to jest w ogóle dowód jakiegoś oderwania od rzeczywistości - do którego prowadzi to przekonanie o posłannictwie rynku wydawniczego. "Prowadzę sklep z węglowymi stosami oporowymi do maszyn do szycia »Łucznik« na Nowym Świecie w Warszawie - i nie rozumiem, dlaczego nie starcza mi na czynsz" - powiedział nikt nigdy. A tymczasem księgarze: "Jeśli wystarczająco długo będę ponosił straty wynajmując drogi lokal, do którego nikt nie przychodzi - to pewnego razu ludzie nagle poczują potrzebę i zaczną przychodzić". Księgarnię należy prowadzić jak każdy inny biznes. Jak się nie zepnie, to się nie zepnie.
Awatar użytkownika
marcin
Posty: 18834
Rejestracja: 25-07-2018 22:48:12
Lokalizacja: PL

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232357Post marcin »

Żadna księgarnia stacjonarna się nie utrzyma, póki sprzedaje po cenach okładkowych.
Jutro będzie nowy, długi dzień. Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl.
(Tove Jansson, "Tatuś Muminka i morze")
Awatar użytkownika
Czartogromski
Posty: 7566
Rejestracja: 22-07-2018 10:10:25
Lokalizacja: Kufszynek
Kontakt:

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232377Post Czartogromski »

... albo: jak długo wydawcy będą wkalkulowywać w ceny okładkowe gigantyczne upusty - np. dla Empiku.
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232469Post Hebius »

Rynek książki pisze:Poniedziałek, 24 sierpnia 2026
Narodowe Czytanie 2026 i konkurs dla internautów

Kancelaria Prezydenta RP udostępniła kilkugodzinny audiobook „Dziadów” Adama Mickiewicza, które są lekturą tegorocznego Narodowego Czytania. „Połączyliśmy wszystkie dotychczasowe odcinki „Dziadów” w jedną całość. Powstał kilkugodzinny audiobook tegorocznej lektury #NarodoweCzytanie, którego możecie słuchać, gdziekolwiek jesteście – w domu, podczas podróży, na urlopie” – czytamy na platformie X.

Kancelaria zachęca użytkowników do wspólnej zabawy: z udostępnionego audiobooka można wybrać swoje ulubione fragmenty „Dziadów” i przesłać je na adres narodoweczytanie@prezydent.pl.

Na podstawie nadesłanych propozycji powstanie specjalny, dodatkowy odcinek słuchowiska, zawierający najchętniej wskazywane przez odbiorców fragmenty. Zostanie on opublikowany w środę 2 września.

XV edycja Narodowego Czytania odbędzie się w sobotę 5 września.
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/na ... ternautow/

Słuchowisko "DZIADY" - Adam Mickiewicz - Audiobook Narodowego Czytania
https://youtu.be/qlXSqnx0XHo?si=sgz-eHv8boqt7mJ6

Nie jestem za bardzo obeznany w audiobookach, bo średnio tego słucham, ale wydaje mi się, że pomysł spakowania całości w jeden blisko siedmiogodzinny plik audio jest zajebistym pomysłem :D

jak ktoś woli tradycyjnie jest to też w kawałkach:
Dziady - Audiobook
https://youtube.com/playlist?list=PLAv2 ... TPPalCjdQV
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232502Post Hebius »

Wrzucę dla porządku, bo może ktoś zareaguje na FB, pojawi się ciekawy tekst, który zechcę zacytować
Wtorek, 25 sierpnia 2026
Zbigniew Czerwiński: Porozmawiajmy o anatomii kryzysu i drogach wyjścia

Polski rynek książki od lat funkcjonuje w stanie permanentnej niestabilności. O ile publiczne polemiki wokół praw autorskich i oficyn twórców ogniskują emocje środowiska, o tyle realne źródła kryzysu leżą znacznie głębiej – w niewydolnej strukturze rynkowej, braku zaufania, nadprodukcji tytułów oraz uwarunkowaniach instytucjonalnych. Jednak nawet najlepiej poukładany rynek nie przetrwa bez stałego napływu czytelników.

Zainspirowany kolejną dyskusją w Polskiej Izbie Książki oraz branżowych mediach, poniżej przedstawiam osobistą diagnozę polskiego sektora wydawniczego, pomysły na reformy naprawcze oraz program odbudowy popytu czytelniczego. Jest ona efektem obserwacji, wielu rozmów, wsłuchiwania się w głosy z różnych stron, ale też efektem własnego doświadczenia bycia autorem (błędy młodości), redaktorem, wydawcą i menedżerem. Nie mam monopolu na mądrość, ale chciałbym, aby te uwagi posłużyły do konsolidacji środowiska i wspólnego skutecznego poszukiwania dobrych rozwiązań.

Jak jest?

Rzetelna ocena polskiego sektora książki wymusza wyjście poza uproszczony podział na „pokrzywdzonych twórców”, „pazernych wydawców” i „oszukujących dystrybutorów”. Kryzys ma charakter systemowy i wynika z nałożenia się na siebie barier społecznych, strukturalnych i ekonomicznych.

Fundamentem wszelkich trudności pozostaje trwale niski poziom czytelnictwa w Polsce. Gdy zaledwie około 40 proc. społeczeństwa deklaruje przeczytanie choćby jednej książki w ciągu roku, chłonność całego rynku zostaje drastycznie ograniczona. W efekcie średnie nakłady większości publikacji spadły do poziomu zaledwie 2000–3000 egzemplarzy. Przy tak małej skali jednostkowy koszt przygotowania edytorskiego, druku i promocji staje się stosunkowo wysoki, a margines na błąd finansowy wydawcy skurczył się praktycznie do zera.

Swego rodzaju specyfiką branży jest duża koncentracja kapitału w obszarze dystrybucji i handlu detalicznego. Jest to niebezpieczne, zwłaszcza że nie ma szczegółowych regulacji prawnych takiej sytuacji. Dominujące grupy kapitałowe (skupiające w rękach sieci sprzedaży stacjonarnej, platformy e-commerce, hurtownie oraz własne oficyny wydawnicze) łączą rolę dystrybutora i wydawcy. Prowadzi to do absurdalnej sytuacji, w której niezależny wydawca musi płacić wysokie marże handlowe (rzędu 50–65 proc. ceny okładkowej) oraz opłacać dodatkowe świadczenia marketingowe w Empiku, który jest jego bezpośrednim konkurentem rynkowym.

Kolejną bolączką jest patologiczne wydłużenie terminów płatności oraz zatory płatnicze. Czas spływu należności z hurtu i sieci sprzedaży często przekracza 90–180 dni, co w połączeniu z powszechnym modelem rozliczeń komisowych odbiera wydawcom płynność finansową. Oczekując na własne pieniądze od dystrybutorów, oficyny przenoszą presję ekonomiczną na twórców, tłumaczki i redaktorów, proponując im niskie zaliczki i umowy cywilnoprawne pozbawione osłon socjalnych.

Oszczędności widać także w pogarszającej się pod względem edytorskim jakości książek (błędy merytoryczne, językowe i ortograficzne nie są już rzadkością).

Od lat środowisko książki w Polsce cierpi na głęboką atomizację i brak wzajemnego zaufania. Brak transparentnych, ogólnodostępnych danych sprzedażowych budzi stałą nieufność autorów wobec rzetelności rozliczeń przedstawianych przez wydawców. Z kolei wydawcy nie ufają dystrybutorom w kwestiach gospodarki zwrotami i polityki magazynowej. Głębokie podziały interesów między sieciami dystrybucyjnymi, oficynami niezależnymi i związkami zawodowymi twórców efektywnie paraliżują wszelkie próby skonsolidowanego lobbingu na rzecz reform branżowych.

Symptomem kryzysu jest także wydawanie ponad 30 tys. tytułów rocznie przy dramatycznie niskim popycie. Zjawisko to wcale nie świadczy o bogactwie kultury, lecz stanowi mechanizm obronny – rynkową ucieczkę w liczbę tytułów. Skutkuje to skróceniem cyklu życia książki na półce księgarskiej do zaledwie 2–4 tygodni. Tytuły, które nie zyskają błyskawicznego rozgłosu, są masowo zwracane do magazynów, rozpraszając uwagę czytelników, generując ogromne koszty logistyczne i prowadząc do patologicznego niszczenia nienaruszonych egzemplarzy lub wpuszczania ich w kolejne obiegi sprzedaży taniej książki (kosze w marketach, „wszystkie tytuły po 5 zł” itp.).

Model biznesowy dominujący w klasycznych oficynach, które większość kosztów publikacji książki biorą na siebie, stając się jej głównym inwestorem, jest swego rodzaju obciążeniem tego rynku. Presja na szybki zwrot inwestycji wywołuje zjawisko zwane „bestselleryzacją” – koncentrowanie większości budżetów promocyjnych na wąskiej grupie komercyjnych hitów. Zjawisku temu towarzyszy agresywne, natychmiastowe rabatowanie nowości w kanałach internetowych, sięgające 30–40 proc. już w dniu premiery. Ta wyniszczająca wojna cenowa dramatycznie obniża rentowność całego sektora i zniekształca w oczach czytelników poczucie realnej wartości książki i pracy edytorskiej.

Tradycyjny model wydawniczy oparty na krzyżowym subsydiowaniu – czyli finansowaniu ambitniejszych, niszowych tytułów z zysków generowanych przez bestsellery – ulega ostatecznemu załamaniu. Bez zdecydowanych zmian prawnych i organizacyjnych rynek zmierza w stronę całkowitej monopolizacji dystrybucyjnej oraz ucieczki gwiazd literatury do zamkniętych projektów autorskich (m. in. self-publishing, własne sklepy i butikowe oficyny, systemy subskrypcyjne), co w dłuższej perspektywie doprowadzi – moim zdaniem – do wyjałowienia polskiej kultury literackiej.

Co zrobić?

Nie można się nadal łudzić, że uzdrowienie sektora książki nastąpi wyłącznie w wyniku samoczynnych mechanizmów wolnorynkowych. Wymaga ono spójnego połączenia twardych regulacji państwowych, samoregulacji branżowej oraz nowoczesnych modeli biznesowych.

Chyba wszyscy się zgodzą, że rozwój czytelnictwa nie powinien być tylko problemem branży wydawniczej. Powinien być kluczowy dla państwa, ponieważ buduje kapitał intelektualny społeczeństwa, wzmacnia gospodarkę opartą na wiedzy, wspiera więzi społeczne oraz kształtuje świadomych i aktywnych obywateli zdolnych do krytycznego myślenia i rozumienia procesów demokratycznych. Wspieranie czytelnictwa to inwestycja w przyszłość. Ale rynek książki jest chyba ostatnim elementem szeroko pojętej kultury, który nie został w żaden sposób uregulowany prawnie. Można stwierdzić, że państwo abdykowało w tym obszarze. Liczenie, że wolny rynek sprawę załatwi okazało się zgubne.

Niechętnie to przyznaję, ale wzorem rozwiązań sprawdzonych od lat we Francji (tzw. Prawo Langa), w Hiszpanii, Austrii czy w Niemczech niezbędne jest przyjęcie ustawy nakazującej sprzedaż nowości wydawniczych po stałej cenie okładkowej przez określony czas od premiery (np. 6–12 miesięcy). Regulacja ta zahamuje wyniszczające wojny cenowe, zapewni ochronę niezależnym księgarniom stacjonarnym i ustabilizuje marże wydawców, eliminując potrzebę sztucznego zawyżania cen sugerowanych. Ustabilizowanie marż pozwoli wydawcom odejść od hazardowej liczby tytułów na rzecz ich jakości – wydawania mniejszej liczby dopracowanych tytułów z dłuższą obecnością na rynku i wyższym budżetem promocyjnym na pojedynczą książkę.

Odbudowa pozytywnych relacji i zaufania na rynku wymaga stworzenia zcentralizowanego, niezależnego systemu ewidencji sprzedaży książek, najlepiej w czasie rzeczywistym. Powinny one obejmować wszystkie formy edycji: druk, e-book i audiobook. Wystarczy rzetelnie stosować implementowane do polskiego prawa artykuły unijnej Dyrektywy o Prawie Autorskim na Jednolitym Rynku Cyfrowym. Art. 19 mówi o nakazie regularnego i pełnego raportowania przez wydawców i dystrybutorów danych o sprzedaży i przychodach ze wszystkich pól eksploatacji. Sądzę, że narzędzie działające analogicznie do systemów box-office w branży kinowej zagwarantuje pełną transparentność rozliczeń tantiem autorskich, usunie bezpodstawne podejrzliwości oraz pozwoli na optymalizację nakładów, zmniejszając skalę niepotrzebnych zwrotów i przekazywania na makulaturę niesprzedanych książek. Sprawdza się to w innych krajach (np. we Francji system Filèas to wspólne narzędzie zainicjowane przez organizacje wydawców, autorów i księgarzy, które udostępnia dane o sprzedaży książek, oraz BookScan, międzynarodowy panel śledzący sprzedaż książek w czasie rzeczywistym).

Wspomniana Dyrektywa (Art. 20, tzw. klauzula bestsellerowa) przyznaje także autorom roszczenia o dodatkowe, sprawiedliwe wynagrodzenie w sytuacji, gdy pierwotnie uzgodnione honorarium okaże się rażąco niskie w porównaniu do sukcesu komercyjnego dzieła. Jestem przekonany, że wszyscy uczciwi wydawcy chętnie podzielą się z autorem sukcesem i zyskiem. Powinniśmy zadbać o pełniejsze implementowanie tego zapisu do polskiego prawa autorskiego.

Bez ingerencji państwa nie uda się ograniczyć zatorów płatniczych i nieuczciwych praktyk dystrybucyjnych. Są przepisy chroniące dostawców żywności przed sieciami handlowymi, ale małych i średnich wydawców nic nie chroni w relacjach z dominującymi pośrednikami handlowymi i hurtowniami. Wskazane jest ustawowe wprowadzenie sztywnych, maksymalnych terminów rozliczeń w relacji dystrybutor–wydawca (np. do 60 dni), zakaz ukrytych opłat logistycznych oraz ukrócenie nadużywania bezterminowego modelu komisowego.

Raczej nie należy się łudzić, że w sytuacji, gdy państwo drastycznie ogranicza środki na zakup książek do bibliotek, uda się u nas wprowadzić (wzorem Norwegii) systemy zakupu gwarantowanego. Norweska Rada Kultury wykupuje określony nakład (np. 770–1000 egzemplarzy) każdej wartościowej nowości literackiej i przekazuje go do bibliotek publicznych, co zdejmuje ryzyko finansowe z wydawców i autorów. Jednak starania o zwiększenie środków na zakupy książek do bibliotek powinny być ważnym elementem wspierania rynku książki.

Ze strony regulacji państwowych powinniśmy oczekiwać także działań, które mogą się przełożyć na wzrost zainteresowania książką. Wspomnę jedynie hasłowo o kilku obszarach i propozycjach działań:
  • wprowadzenie stawki 0 proc. VAT na wydawnictwa papierowe, e-booki i audiobooki (wzorem np. Wielkiej Brytanii);
  • możliwość odliczania wydatków na książki i podręczniki od dochodu w rocznym PIT (model portugalski);
  • utrzymanie programu Instytutu Książki „Mała książka – wielki człowiek”, w ramach którego od 2017 rozdano już ponad 6 mln książek niemowlakom, przedszkolakom i pierwszoklasistom. Także w Wielkiej Brytanii, Japonii, Belgii czy Czechach, rodzice noworodków otrzymują bezpłatne pakiety książek i materiałów o roli czytania już podczas pierwszych wizyt zdrowotnych lub urzędowych.
  • bon od państwa dla każdego 18-latka (np. 300–500 zł) do wykorzystania w księgarniach i instytucjach kultury na zakupy książkowe (model francuski Pass Culture).
Równolegle wdrożenie regulacji o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny da twórcom, tłumaczom i redaktorom dostęp do podstawowego systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, zdejmując z nich ciężar ciągłej niepewności bytowej.

Ważnym elementem wspierania czytelnictwa może być uznanie lokalnych, kameralnych księgarń jako centra kultury, miejsca integrujące lokalne społeczności. Niezbędne jest u współdziałanie samorządów, państwa, czytelników oraz samych wydawców. Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie przez gminy ulg i preferencyjnych stawek wynajmu lokali użytkowych dla księgarń prowadzących działalność kulturalną i animacyjną (np. warszawski czy krakowski program wspierania księgarń kameralnych).

Rozwijać należy lokalne i centralne programy dotacyjne, przyznając granty na organizację spotkań autorskich, klubów książki i festiwali w księgarniach (np. programy MKiDN „Partnerstwo dla książki” czy „Promocja czytelnictwa”). Warto też zwrócić uwagę na program „Certyfikat dla małych księgarni”, który jest chwalony przez księgarzy, gdyż dostają zastrzyk gotówki – na czynsze, zakup wyposażenia, działania marketingowe. Tyle że od kilku lat kwota na ten program się nie zmienia, to 4 mln zł. W bieżącym roku 80 księgarń dostało dofinansowanie w wysokości 50 tys. zł.

Na poprawę kondycji księgarń wpłynąć może zobligowanie lub zachęcenie bibliotek publicznych do dokonywania części zakupów nowości w lokalnych, okolicznych księgarniach zamiast wyłącznie w wielkich hurtowniach e-commerce.

Czytelnicy wspierać mogą lokalne księgarnie poprzez aktywne uczestnictwo w organizowanych przez nie spotkaniach autorskich, warsztatach dla dzieci i dyskusyjnych klubach książki oraz zakupy nowości w cenach okładkowych zamiast w dyskontach internetowych, traktując różnicę w cenie jako bilet wstępu do lokalnego centrum kultury. Wydawcy mogą wspierać lokalne księgarnie przez przekazywanie im określonych tytułów na wyłączność lub z kilkutygodniowym wyprzedzeniem przed premierą w sieciach handlowych.

Wydawcy powinni też aktywnie skracać łańcuch dostaw poprzez rozwijanie sprzedaży bezpośredniej do czytelnika, budowanie społeczności wokół wydawnictw, model subskrypcyjny oraz crowdfunding. Przy zachowaniu stałej ceny nie będzie to duża konkurencja dla księgarń.

I na koniec coś, nad czym Polska Izba Książki pracowała już 30 lat temu. Branża samodzielnie musi wypracować zbiorowy Kodeks Dobrych Praktyk, który wyznaczy minimalne standardy etyczne umów, zaliczek i rozliczeń, także wydań cyfrowych. Tu mogłyby się znaleźć – po zmodyfikowaniu – postulowane przez stowarzyszenia zawodowe zapisy dotyczące zaliczek i minimalnych stawek dla autorów i tłumaczy. Tak jest to rozwiązywane w większości krajów. Nie zapominajmy, że powstanie książki to praca zbiorowa, gdzie swoją rolę mają także redaktorzy, korektorzy, graficy i specjaliści od promocji. Optymalnym byłoby objęcie takim Kodeksem także sfery dystrybucji.

A co z czytelnikami?

Stabilna struktura i rzetelne rozliczenia będą bezużyteczne, jeśli zabraknie czytelników. Podniesienie poziomu czytelnictwa wymaga nowoczesnego podejścia, które przestanie traktować obcowanie z literaturą jako przykry obowiązek, a uczyni z niego atrakcyjny, stały element współczesnego stylu życia.

Zamiast postrzegać cyfrową rozrywkę i media społecznościowe jako wroga książki, należy uczynić z nich ważny kanał promocji czytelnictwa. Kluczowe jest systemowe wsparcie dla twórców internetowych działających w przestrzeniach takich jak BookTok, BookStagram czy BookTube, którzy mają dziś przemożny wpływ na wybory czytelnicze młodszego pokolenia.

Równie istotne staje się wykorzystanie mechanizmów grywalizacji – np. poprzez aplikacje mobilne śledzące codzienne nawyki czytelnicze, przyznające odznaki i stawiające wyzwania społecznościowe, na wzór popularnych platform do nauki języków. Warto również stawiać na projekty z zakresu cross-media storytellingu, łączące świat literatury z grami wideo, serialami oraz podcastami.

Konieczna jest także głęboka zmiana sposobu, w jaki ze szkołą kojarzy się książka. Szkolny kanon lektur musi zostać uelastyczniony i wzbogacony o wartościową literaturę współczesną, powieści graficzne oraz powszechnie czytaną literaturę młodzieżową (Young Adult), które odpowiadają wrażliwości młodych ludzi. Świetnym rozwiązaniem jest wprowadzenie do codziennego planu zajęć tzw. „Głosu wolnego czytania” (np. 15 minut dziennie na lekturę dowolnie wybranej przez ucznia książki bez oceniania i odpytywania). Edukację warto uzupełniać regularnymi spotkaniami autorskimi i szkolnymi klubami dyskusyjnymi, które odczarowują postać pisarza.

Książka musi wyjść ze sztywnych ram bibliotek i księgarń, stając się naturalnym elementem przestrzeni miejskiej. Można to osiągnąć poprzez tworzenie bezpłatnych stref otwartego czytelnictwa w pociągach, na dworcach, w urzędach i przychodniach, połączonych z cyfrowym dostępem (kody QR) do audiobooków i e-booków na czas podróży. Z kolei tradycyjne biblioteki publiczne powinny przechodzić transformację w nowoczesne centra społecznościowe – miejsca z przestrzenią do pracy zdalnej, strefami dla dzieci, kawiarniami i bogatą ofertą warsztatową. Dobre przykłady działań w tym kierunku już są.

Ciekawych przykładów dostarczają ostatnio lokalne działania. W ramach Europejskiej Nocy Literatury we Wrocławiu 22 sierpnia pasażerowie czytający książki mogli bezpłatnie korzystać z komunikacji miejskiej. Działa tu mechanizm nagrody – miasto premiuje tych, którzy czytają.

Warto wspierać tzw. „czytelnictwo transportowe”, ułatwiając dostęp do książek w drodze do pracy lub domu (książkomaty, biblioteki na stacjach metra lub kolei, cyfrowe stacje pozwalające pobrać e-książkę). Warszawa konsekwentnie rozwija sieć książkomatów – samoobsługowych urządzeń działających na analogicznej zasadzie jak popularne paczkomaty, które umożliwiają całodobowy odbiór i zwrot książek z bibliotek publicznych. Znaczna część warszawskich książkomatów powstała z inicjatywy samych mieszkańców w ramach głosowań nad budżetem obywatelskim, co potwierdza duże zapotrzebowanie na tę usługę

Nowoczesne czytelnictwo wymaga przewartościowania samego pojęcia lektury. Powszechne uznanie audioliteratury (audiobooków i słuchowisk) za pełnoprawną formę uczestnictwa w kulturze pozwala dotrzeć do osób zapracowanych, kierowców czy sportowców, dla których bariera braku czasu jest nie do przejścia. Dodatkowo warto promować krótkie formaty literackie wydawane w modelu odcinkowym na smartfony, idealnie dopasowane do kilkuminutowych przerw w ciągu dnia.

Dotychczasowe kampanie społeczne często grzeszyły protekcjonalnym tonem, sugerując, że nieczytanie jest brakiem wykształcenia. Narracja musi ulec zmianie: czytanie należy promować jako skuteczne narzędzie redukcji stresu, metodę cyfrowego detoksu i kluczowy element dbania o zdrowie psychiczne oraz higienę umysłu. Angażowanie do takich akcji autorytetów spoza świata literatury – sportowców, muzyków, popularyzatorów nauki i gamerów – pozwoli odczarować czytelnictwo i nadać mu nowoczesny, atrakcyjny kontekst społeczny.

Mam świadomość, że wiele moich Koleżanek i Kolegów z rynku książki ma własne doświadczenia, przemyślenia i wnioski. Nie mam monopolu na mądrość, choć po rynku książki poruszam się od kilkudziesięciu lat. Przedstawiona powyżej analiza oraz zaproponowane kierunki zmian nie stanowią zamkniętego katalogu gotowych recept ani arbitralnego dogmatu. Chciałbym, aby wywołały szczerą dyskusję – najlepiej bez emocji i uprzedzeń – nad przyszłością polskiego rynku książki, pomiędzy wszystkimi środowiskami tworzącymi ten ekosystem.

Żadna reforma prawna ani inicjatywa rynkowa nie odniesie sukcesu bez szerokiego konsensusu branżowego. Dlatego gorąco zachęcamy wszystkich uczestników rynku – autorów, wydawców, dystrybutorów, księgarzy, tłumaczy, redaktorów oraz czytelników – do uwag, krytycznych analiz, sugestii oraz propozycji alternatywnych rozwiązań.

Tylko poprzez otwarty dialog, wypracowanie kompromisów i wspólne poszukiwanie innowacyjnych modeli jesteśmy w stanie zbudować stabilne, sprawiedliwe i wysoce rozwinięte środowisko literackie w Polsce. Przez ponad 30 lat wspólnie z wieloma Kolegami i Koleżankami z branży próbowaliśmy coś pozytywnego w tej materii zrobić – ze skutkiem niestety mizernym.

Ale może jeszcze jest jakaś szansa? Podobno zawsze jest.

Zbigniew Czerwiński

CZY ZGADZASZ SIĘ Z TĄ OPINIĄ? ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI: redakcja@biblioteka-analiz.pl
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/zb ... e_vignette
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
Hebius
Posty: 20466
Rejestracja: 18-07-2018 12:20:10
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232823Post Hebius »

Kupujemy i czytammy:
Rynek książki pisze:Poznaliśmy laureatów 21. edycji Nagrody Literackiej Gdynia

Ogłoszono laureatów 21. edycji Nagrody Literackiej Gdynia dla najlepszych książek ubiegłego roku w czterech kategoriach: proza, poezja, eseistyka, przekład na język polski.

Nagroda w każdej kategorii wynosi 50 tys. zł. Laureaci otrzymali także charakterystyczne Kostki Literackie.

Oto nagrodzeni autorzy:

– Piotr Paziński za zbiór esejów „Obstalunki”, wydawnictwo Austeria

– Marcin Mokry za tom poezji „Solarysze”, Fundacja na rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza

– Weronika Murek za prozę „Urodziny”, wydawnictwo Czarne

– Elżbieta Sobolewska za tłumaczenie z języka węgierskiego książki László Krasznahorkaiego „A świat trwa”, wydawnictwo Czarne.
https://rynek-ksiazki.pl/aktualnosci/po ... ej-gdynia/
Siedząc po niskich brzegach babilońskiej wody,
A na piękne syjońskie wspominając grody,
Co nam inszego czynić, jedno płakać smutnie,
Powieszawszy po wierzbach niepotrzebne lutnie?
Awatar użytkownika
xyz123
Posty: 836
Rejestracja: 28-07-2024 13:27:37
Lokalizacja: Polska

Re: Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutora

Post: # 232872Post xyz123 »

marcin pisze: ↑21-08-2026 20:45:53 Żadna księgarnia stacjonarna się nie utrzyma, póki sprzedaje po cenach okładkowych.
Czartogromski pisze: ↑22-08-2026 15:38:44 ... albo: jak długo wydawcy będą wkalkulowywać w ceny okładkowe gigantyczne upusty - np. dla Empiku.
Gdzieś czytałem, że księgarń innych niż sieciówki, znika sporo w ciągu roku. I w sumie jestem zaskoczony, bo w moim małym rodzinnym mieście - na 3 księgarnie, które przez lata istniały tylko jedna upadła. I to już kilka lat temu.

Sam dużo czytam i chociaż doceniam magię papierowej książki to całkowicie przeszedłem na czytnik. Mam polubione eBooki w Publio i codziennie przeglądam czy coś z tych moich polubionych jest na promocji. I często są to spore przeceny - typu z 39,99zł na 10zł nawet. Owszem -te najlepsze, najbardziej wartościowe tytuły (dla mnie takimi są np. książki prof. Antoniego Dudka) praktycznie wcale nie są na promocji, a jak już to na symbolicznej. No, ale cóż. Kolejka nieprzeczytanych książek wciąż się wydłuża, więc ze spokojem. :) Ebook to praktycznie same plusy - nie dość, że cena sporo niższa to nie zajmuje miejsca na półce i sam czytnik nie jest tak ciężki jak książka. Tylko kolejny ekran... jeden jedyny minus. :)
ODPOWIEDZ