Nowa nieudana gejowska płyta Troye Sivana właściwie o niczym https://www.youtube.com/watch?v=mFA1P8Z ... KVGHzK8a7Q której nie ratuje nawet kolaboracja z Madonną (poprzez dyskretne wplecenie linii melodycznych z jej płyty Music). Chaotyczny misz-masz zlewających się ze sobą brzmień i stylów, pomieszanie z poplątaniem. Nic nie zachwyca, co najwyżej urywki niektórych utworów są cokolwiek interesujące...mając to na uwadze, dwuznaczne teksty i seksualizacja teledysków stanowią jedynie krótkotrwały wabik. Kończąc w konwencji albumu - z mojej strony one night stand, nic więcej z tego nie będzie...
A tak mnie podsumował Spotify za ubiegły tydzień (5-11 X): (święta idą!)
To można określi jako mój bieżący zestaw muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej, które słucham podczas zakupów albo spaceru w parku. Zestaw spotifajowy jest w dużej mierze rozłączny z tym, co jest słuchane w domu, no ale ani kanapa, ani fotel nie podają statystyk.
Nie wiem, jak ono to liczy, bo czasem jestem zdziwiony (zwłaszcza gdy chodzi o poszczególne utwory).